Opowiadanie 8
Piotr wrócił do pracy a Ula poszła urządzić sobie swój gabinet.
Viola dokończyła to co miała do zrobienia i położyła papiery na biurku Marka. Postanowiła że skoro skończyła swoją prace może wyjść do kosmetyczki. Wybiegła szybko z firmy gdyż bała się że ktoś ją może zauważyć. W tej chwili Marek siedział u Sebastiana w gabinecie i rozmawiali.
S.- A Violka gdzie się tak śpieszy?
M.- Pewnie skończyła to co jej dałem i teraz biegnie do kosmetyczki.
S.- Chciałbym zobaczyć jak w tak krótkim czasie to napisała.
M.- Dobra to ja idę to sprawdzić.
S.- No to pewnie do jutra nie wyjdziesz.- Zaśmiał się.
M.- Mam nadzieję że nie będzie tak źle.- Wyszedł z biura.
Marek zaczął sprawdzać papiery które wypełniła Violetta. W tym czasie pod firmę podjechał Maciek i jak zwykle wyszedł pan Władek by kolejny raz upomnieć go że tu nie wolno parkować.
W.- P-pan tu-u ni-eee możee pppp-arkowa-ćć - Za jąkał się.
Mac.-Wiem ale ja tylko po Ulę i się zabieram.
W.- Al-e Ula ju-żż pracuje!
Mac- Co? Jak to nie pracuje?
W.- No-o-o normalnie!
Maciek wbiegł do firmy. Wszedł szybko do gabinetu Marka pytając:
Mac- Dlaczego zwolniłeś Ulę?! Nie za wiele wam pomogła?!
M.-Ja jej nie zwolniłem!
Mac- Jak to nie?!
M.- Sama odeszła- Spuścił głowę.
Mac.- Co jej zrobiłeś?!
M.- To są sprawy pomiędzy mną, a Ulą.
Mac.- Teraz to są również moje sprawy! Jeśli ją skrzywdziłeś to pożałujesz.- Wyszedł z firmy i wsiadł w auto i pojechał do Rysiowa.
Piotr po miłym spotkaniu z Ulą zaproponował jej podwiezienie do domu. Ula wysiadła parę metrów pod domem gdyż nie chciała by zobaczył ją ktoś ze znajomych. Maciek w tym samym czasie poszedł do domu po rozmowie z Józefem powiedział mu że był w firmie i Marek mu powiedział że już tam nie pracuje. Józef zapewnił go że z nią porozmawia.
Gdy tylko Ula weszła w próg drzwi czekał na nią Tata.
J.- Ulcia gdzie byłaś?
U.- Byłam w firmie.
J.- Maciek po ciebie pojechał i powiedziano mu że już tam nie pracujesz. Czy to przez pana Marka?
U.- Nie tato po prostu znalazłam lepszą propozycję pracy i nie miałam czasu wam o tym powiedzieć.- Odpowiedziała zdenerwowana.
J.- No dobrze, ale powinnaś nam mówić o takich sprawach Ula.
U.- Przepraszam następnym razem was poinformuję.
Ula poszła do swojego pokoju i zdecydowała że zadzwoni do Marka by przeprosić go za całą sytuację z Maćkiem.
M.- Halo.
U.- Cześć, wiem że był u ciebie Maciek.
M.- No był.
U.- Pokłóciliście się?- Zapytała zmartwiona.
M.- Nie.- Powiedział zakłopotany.
U.- Znów kłamiesz.
M.- Nie Ula, po prostu musieliśmy sobie coś wyjaśnić.
U.- Dobrze. Nie wnikam. W każdym razie chciałam cię za niego przeprosić.
M.- Ula nawet gdybyśmy się pokłócili to przecież nie byłaby to twoja wina.
U.- Mimo wszystko nie powinien się mieszać w nasze sprawy. W końcu ja sama odeszłam i on nie musiał oskarżać ciebie.
M.- A ty z nim rozmawiałaś?
U.- Nie tato mi o wszystkim powiedział, gdyż Maciek z nim rozmawiał jak tylko wrócił do Rysiowa.
M.- Ula niczym się nie martw. Bardzo się cieszę, że dzwonisz.
U.- Ja tylko chciałam ci to przekazać i już się rozłączam.
M.- Ale poczekaj. Może porozmawiamy?
U.- Nie ja muszę już kończyć.- Ula rozłączyła się.
Markowi było smutno, gdyż tak długo z nią nie rozmawiał. Jednak ucieszył się że usłyszał jej głos.
Ula usiadła na łóżku. Było jej przykro, że teraz tak wyglądają ich rozmowy. No ale nie mogła nic zrobić. Nie potrafiła jeszcze zaufać Markowi. Ula wstała i poszła do Maćka. Zapukała.
Mac.- Ula?!
U.- Tak. Wiem o wszystkim.
Mac.- No ale o czym?
U.- Że byłeś w firmie. Tato mi powiedział. Po co w ogóle?
Mac.- Pojechałem po ciebie.
U.- Nie prosiłam cię o to!- Odpowiedziała zdenerwowana.
Mac.- Ale nie wiedziałem, że już tam nie pracujesz o czym mi nie powiedziałaś.
U.- Wybacz ale to moja sprawa. I proszę cię abyś na przyszłość nie mieszał się w sprawy moje i Marka.
Mac.- Ale ja wiem, że to przez niego odeszłaś.
U.- On ci to powiedział?
Mac.- Nie.
U.- Więc skąd masz taką pewność skoro ani ja ani on ci o tym nie powiedzieliśmy?
Mac.- Po prostu wiem.
U.- Nigdy więcej nie masz rozmawiać z Markiem, a tym bardziej o sprawach które cię w ogóle nie dotyczą!- Ula pobiegła do domu.
Cieplakówna była bardzo zdenerwowana.
J.- Ulcia co się stało?
U.- Nic. Idę spać.
J.- Dobrze. Na pewno jesteś zmęczona.
Ula poszła do siebie do pokoju. Nie chciała z nikim rozmawiać. Nie zapomniała oczywiście o napisaniu w swoim pamiętniku. Gdy skończyła poszła się wykąpać i spać.
Moje opowiadania