Opowiadanie 5

Ula dowiedziała się o intrydze Seby i Marka i postanowiła odejść z F&D.
Marek zrozumiał ,że kocha Ule i jedzie do Rysiowa. Parkuje swój samochód przed domem Cieplaków i idzie wszystko wytłumaczyć. Puka, otwiera mu Józef
M: Dobry wieczór ja do Uli.
J: Dobry wieczór panie Marku. Nie wiem czy będzie chciała z panem rozmawiać przyjechała do domu, zamknęła się w pokoju i ciągle płacze. Ale proszę wejść.
M: Dziękuje.
Mężczyzna wchodzi do jej pokoju.
M: Hej.-siada na łóżku na którym ta leży cała zapłakana
U: Po co tu przyszedłeś?
M: Ula ja przepraszam ja musiałem po prostu musiałem przyjechać. Zrozumiałem ,że cię kocham. Wybacz mi proszę!
U: Marek ty mnie zraniłeś , zostawiłeś, oszukałeś i teraz myślisz ,że co rzucę ci się na szyje i powiem ,,Marek wybaczam ci bo cie kocham’’ Nie. Nie zrobię tego bo cię nie kocham! Już cię nie kocham i cię nie pokocham ,a o odwołaniu ślubu z Pauliną nawet nie pomyślałeś prawda?!
M: Posłuchaj mnie chociaż przez chwilkę. Ja nie kłamię! Wiem ,że nie rzucisz mi się na szyję chociaż bym chciał. Nie wybaczysz tak szybko ,bo wiem ,że cię zraniłem. I przepraszam cię za to. A co do ślubu z Pauliną już go odwołałem bo zrozumiałem wszystko.
U: Ale… jak to… ty odwołałeś ślub z Paulina…
M: Tak dla Ciebie! Dzisiaj przed przyjazdem do ciebie byłem u Pauliny w domu i wyprowadziłem się. Ale wiem teraz ,że to nie wystarczy ,bo ty już do mnie nic nie czujesz.
U: Ale…
M: Ula posłuchaj ty zawsze będziesz w moim sercu. To ty mnie nauczyłaś kochać i ty zabrałaś mi serce i nim zawładnęłaś. Ale teraz wiem ,że ja nigdy już nie zdobędę twojego serca ,bo już je straciłem prawda?
U: Marek ja ciebie kocham ale zadałeś mi ból którego odwrócić się nie da.
M: Rozumiem ale wiedz ,że nigdy nie przestanę cię kochać.
Rzuca się na Ulę kładzie ją na łóżku i zaczyna namiętnie całować. Po chwili dziewczyna go odpycha.
U: Co ty robisz ?!
M: Przepraszam Ula ,ale chciałem znów poczuć smak twoich słodkich ust ,który tak bardzo kocham. Mogę cię gdzieś porwać ?
U: Gdzie ?
M: Choć zobaczysz!
U: Dobrze ,ale żadnych pocałunków dobra?
Marek ze smutną miną.
M: No dobrze.
Ula zaczęła się szykować a Marek wpadł do kuchni i powiedział po cichu:
M: Panie Józefie porywam Ule i chyba nie wrócimy na noc.
J: Ale jak to?
M: Bo ja kocham pana córkę i chcę jej to udowodnić
J: A pana narzeczona?
M: Ja już nie mam narzeczonej.
J:Aha to dobrze ,ale niech się pan opiekuje Ulą.
M: Niech się pan nie martwi.
W tym czasie do kuchni weszła Ula
U: Co tu się dzieje?
M: Nic choć mam pozwolenie od twojego taty na porwanie cię.
U: Naprawdę ?
M: Naprawdę.
 U: A mogę wiedzieć dokąd ?
M: Dowiesz się na miejscu.
I wyszli w domu. Przy samochodzie.
M: Proszę.
I otworzył jej drzwi do samochodu.
U: Dziękuję
Wsiadła. Marek obiegł samochód dookoła. Wsiadł zawiązał Uli oczy i ruszyli. Marek zaparkował samochód nad Wisła. Otworzył Uli drzwi pomógł jej wysiąść. Wziął ją na ręce i zaniósł tak gdzie byli na randce. Posadził ją na kocu przy ognisku ,które przygotował wcześniej i odwiązał jej oczy.
M: Możesz już otworzyć. To tu zrozumiałem wszystko. Teraz pragnę ,żebyś ty też zrozumiała ,że cię kocham.
U: Marek… Nie wiem co powiedzieć.
M: Nie musisz nic mówić najważniejsze żebyś była przy mnie.
U: Będę przy tobie zawsze.
Ula usiadła Markowi na kolanach.
U: Kocham Cię
Marka zatkało.
M: Ale… Ty… Mówiłaś… Że nie kochasz … Że ty … I ja …
U: Marek spokojnie. Jak się kogoś kocha nie można tak przestać.
M: Ale przecież …
Marek nie dokończył mówić ,bo Ula obdarowała go namiętnym pocałunkiem. Położyli się na koc całowali się i Cieszyli się swoją obecnością. Marek ściągną marynarkę i zaczął Ule całować jeszcze bardziej namiętnie. Ula się nie obierała wręcz przeciwnie pragnęła tego od dawna. Niestety ktoś to przestał.
U: Marek nie … nie tu. Jest zimno nie chcę się przeziębić zbierajmy się już.
Na jego twarzy pojawił się smutek a w środku radość. ,,Udało się chyba zrozumiała. Mówiła ,żadnych pocałunków a przecież mnie całowała. Mówiła ,że już nie kocha a teraz mówiła ,że jak ktoś kocha ,że nie może tak po prostu przestać.’’ 
M: Dobrze ,ale to nie koniec atrakcji na dziś.
U: Jak to?
M: Co wolisz hotel czy samochód ?
U: Ale jak to ?
M: Gdzie śpimy w hotelu czy samochodzie ?
U: Samochód.
M: Napewdooo… A może jednak…
U: Nie samochód!
M: Dobra jak chcesz…
Marek wsiadł do samochodu i rozłożył tylne siedzenie z bagażnika wyciągną kołdrę i poduszki i zawołał ulę.
M: Ula gotowe.
Ula podeszła do Marka. I stała jak wryta.
U: Ale.. Skąd … Skąd to masz…
M: Ja myślę o wszystkim. Wskakuj bo marźniesz.
Ula położyła się przykryła kołdrą.
U: A ty gdzie będziesz spał?
M: Jak to gdzie? Z tobą!
U: Ale jak?
M: A tak!
Marek zamknął samochód i skoczył pod kołdrę wtulając się w Ulę.
M: Kocham Cię
U: Ja Ciebie też
Ula odwróciła się tyłem do Marka.
U: Dobranoc.
M: Nie zapomniałaś o czymś ?
U: O czym?
M: A buziaka na dobranoc.
Ula odwróciła się i pocałowała do w policzek
U: Dobranoc.
M: Ula!
U: Co znowu.
Ula znowu odwróciła się do Marka. Nie zdążyła nic powiedzieć ,bo Marek zaczął ją całować najpierw delikatnie i pomału a potem namiętnie. Gdy skończył zapytał:
M: To miałem na myśli.
U: Teraz już wiem.
M: A teraz dobranoc.
U: Dobranoc
Ula odwróciła się tyłem do Marka a ten wtulił się w nią jakby bał się ,że mu ucieknie. Rano pierwsza obudziła się Ula. I zaczęła krzyczeć
U: Aaaaaaaa!!
Marek zerwał się i zapytał zaspanym głosem przytulając Ulę.
M: Ula kochanie co się dzieje.
U: Co ty tu robisz ?!
M: Właśnie przed chwilą spałem ,ale mnie obudziłaś.
U: Ale czy my… czy my to … no wiesz … zrobiliśmy to ?
M: Nie Ula spokojnie my tylko razem usnęliśmy.
U: My razem ,ale jak to się stało?
M: Czy to teraz jest takie ważne? A tak wg to ładnie tak witać się z panem prezesem krzykiem.
U: Przepraszam Panie prezesie.
M: To co z tym powitaniem zasłużyłem na małego buziaka od mojej najlepszej asystentki?
U: Niech się zastanowię J
Marek nie wytrzymał i zaczął ją namiętnie całować ,gdy skończył powiedział tylko:
M: Witam moje słoneczko.
U: Witam panie prezesie.
M: Jak się spało?
U: A można spać źle z panem prezesem ?
M: Nie wiem dlatego się pytam.
U: Bardzo dobrze.
M: To się cieszę.
I znowu skradł jej całusa.
M: Wiesz co mam pomysł może dzisiaj weźmiemy sobie wolne i gdzieś się wybierzemy razem tylko ty i ja…
U: Nie Marek przepraszam ,ale mam dzisiaj dużo pracy dzisiaj nie dam rady.
Marek udawał obrażonego.
M: No dobra to choć zawiozę cię do domu wyszykujesz się a ja na ciebie poczekam. A potem razem pojedziemy do firmy i później pójdziemy na lunch ok. ?
U: Ok. Kocham Cie wiesz?
M: Wiem ,ale ja i tak kocham cie mocniej
U: To udowodnij.
Marek zaczął ją całować najpierw delikatnie w uszko potem w czoło, nosek, policzek. Potem zaczął ja całować namiętnie w usta. Po kilku chwilach zaczął całować jej szyję i schodził coraz niżej… I niestety Ula znowu to przerwała.
U: Dobra, dobra.
Odepchnęła go.
U: Wygrałeś.
M: Ale ja jeszcze nie skończyłem.
U: Oj Marek ,bo spóźnimy się do pracy.
M: Ale jeszcze chwilka.
Marek znowu zaczął ją całować
U: Marek dokończymy wieczorem.
M: No dobra.
Powiedział obrażony.
M: Trzymam cię za słowo
Marek wsiadł za kierownice zapiął pas. Ula też siadła do przodu. I pojechali do Rysiowa. Ula poszła się wyszykować ,a Marek czekał na nią w samochodzie. Gdy Ula wróciła wsiadła do samochodu i razem pojechali do F&D. Weszli razem trzymając się za ręce przywitali się z panem Władkiem. Windom pojechali na 5 piętro przywitali się z Anią wzięli pocztę i poszli do gabinetu Marka wszyscy się na nich patrzyli na nich i zaraz cała firma gadała tylko o nich. Ale ich to nie obchodziło ważne dla nich było to ,że oni mają siebie i że są szczęśliwi. Przed lunchem Ula wpadła do Marka gabinetu.
U: Hej mogę na chwilkę.
M: Oczywiście słonko. Siadaj coś się stało?
U: Nie … - powiedziała smutno
M: Ula proszę powiedz mi prawdę.
U: Marek ja … ja się boje ,bo cała firma teraz gada ,że ty masz ze mną romans i wg. Boje się ,że jak twoi rodzice się o nas dowiedzą ,że mnie nie zaakceptują. I ,że ty mnie zostawisz.
M: Ula posłuchaj ja nigdy ciebie nie zostawię mnie nie obchodzą rodzice nie obchodzi mnie ich opinia i ich firma tylko ty rozumiesz tylko ty! Tylko ciebie kochałem, kocham i będę kochał.
 
 
U: No dobrze… wierze ci ale tak i tak kiedyś twoi rodzice się dowiedzą jak nie od nas to od kogoś innego…
M: No to może nie czekajmy i im powiedzmy ?
U: Marek… nie wiem czy to nie za wcześnie.
M: No dobrze to poczekajmy jeszcze troszkę za 4 dni zarząd wtedy im powiemy.
U: No dobrze.
M: To co pora na lunch.
U: Nom.
M: To co idziemy ?
U: Ale gdzie ?
M: Na zapiekanki Uli Cieplak.
U: Oj marek…
Ula nie zdążyła nic powiedzieć bo marek pociągną ją za rękę i poszli w stronę windy. Pojechali samochodem prezesa po zapiekanki a potem poszli do ,,ich’’ parku. Usiedli na tej ławce co zawsze i jak zwykle rozmawiali o wszystkim i o niczym. Gdy zbliżał się czas powrotu do firmy niechętnie do niej wrócili. Wsiedli do windy i nagle marek zobaczył ,że Ula nacisnęła przycisk zamiast 5 nacisnęła 3. Marek zapytał.
M: Ula co robisz ? Nie wpadniesz do mnie ?
U: Najpierw muszę przeprosić dziewczyny ,że nie przyszłam ,bo mój prezes mnie porwał.
M: Nom dobrze. Ale wpadniesz do mnie później?
U: Zobaczymy.
M: Ula! Jak to zobaczymy ? To polecenie służbowe.
U: Aha a co pan prezes chcę?
M: Jak przyjdziesz nie pożałujesz.
U: No dobra będę za 15min.
Dała mu buziaka i wyszła z windy skierowała się w stronę bufetu. Dziewczyny jeszcze siedziały i gadały.
Iza: O Ula czemu tak późno my zaraz się zbieramy.
U: Tak wiem przepraszam ,ale nie mogłam wcześniej. I zaraz też muszę lecieć .bo… mam dużo pracy.
Ela: Jak zwykle Marek obalił cię robotą.
U: Nie mam kilka papierków do sprawdzenia i wrzucenia na komputer.
Ala: Aha no dobra ja też lecę ,bo muszę szybko się z robotą obrobić ,bo obiecałam panu Józefowi ,że wpadnę. Pa dziewczyny.
U: Dobra ja też wracam do pracy. Pa.
Ula kierowała się w stronę gabinetu Marka gdy usłyszała ich rozmowę. (Violi jak zwykle jeszcze nie było)
W gabinecie Marka.
M: Seba oszalałeś ja ją kocham.
S: A Paula przecież z nią nie zerwałeś a pokazujesz się z Brzydulą w firmie i trzymacie się za rączki jak para.
M: Seba Ula! Tak Ula!
S: Dobra stary spoko. Naprawdę cię z nią wzięło. Ale przecież twoi rodzice jej nie zaakceptują. Ona to wg nie twoja bajka.
M: Tak wiem. Ale musze coś wykombinować. Ale najpierw przeprosić Paulę.
S: I wyciągnąć weksle.
Ula nie wytrzymała i poszła do swojego gabinetu po weksle.
W gabinecie prezesa trwała dalej rozmowa.
M: Seba daj luz ja ją kocham chcę przeprosić Paulę i zerwać z nią odwołać ślub.
Chcę aby rodzice zaakceptowali Ulę ,bo to ją kocham a ty mi wyjeżdżasz z wekslami. Wczoraj spędziłem z Ulą wyjątkową noc chcę żeby było tak zawsze.
Bo to ją naprawdę kocham. Dobra stary pogadamy później ,bo zaraz powinna przyjść Ula. Seba właśnie miał wychodzić z gabinetu prezesa gdy wparowała tam Ula cała zapłakana.
U: Masz to na czym tak ci zależało to dlatego tyle się męczyłeś i tyle czasu musiałeś udawać. Masz tam też moje wypowiedzenie.
Ula rzuciła w niego teczką. On ją złapał i rzucił na ziemie i wybiegł za Ula.
M: Ula! Ulaaa! Poczekaj no!!
U: Czego jeszcze chcesz ?
M: Chcę Ci to wytłumaczyć. Pewnie słyszałaś kawałek naszej rozmowy.
U: Tak słyszałam. I dopiero teraz wszystko zrozumiałam.
M: Ula proszę.
U: Marek… Ja już wiem wszystko kochasz ją prawda kochasz Paulinę i nie odwalasz ślubu prawda ?
M: Odwołam… I nie kocham jej tylko Ciebie!
U: Marek ja ci już nie wierze i nie wiem czy kiedykolwiek uwierzę. A teraz wybacz ,ale muszę iść.
Ula wbiegła do windy a Marek za nią
M: To co mam zrobić ?
U: Zostawić mnie pozwolić zapomnieć.
M: Ja nie mogę! Za bardzo Cię kocham
Marek w końcu nie wytrzymał i zaczął ją całować. Ula po chwili się opamiętała i odepchnęła go.
U: Marek odbiło Ci!
M: NiIE ULA ZACZEKAJ!!!
U: Nie mam na co!
Ula pobiegła w stronę przestanku a Marek usiadł przed firmą i zaczął się wydzierać.
M: Co za idiota ze mnie straciłem ją!!! Odeszła zostawiła mnie!!! ULA proszę wróć proszę nie zostawiaj mnie!!!
Seba wtedy wybiegł z windy i zobaczył jak Marek wydziera się przed firmą. Seba podchodzi do niego i mówi.
S: Marek daj na luz mamy chociaż weksle.
M: Seba weź się odwal ona odeszła kumasz zostawiła mnie a ty tu o wekslach mi nawijasz!! Ja ją kocham stary kumasz kocham ją!!! A jak kogoś kochasz Mie możesz tak po prostu przestać.
S: Dobra stary jedz do mnie do domu i wypocznij troszkę a ja zajmę się firmą.
M: Dzięki stary aha jeszcze jedno daj wypowiedzenie Ulki.
Seba dał prezesowi wypowiedzenie dziewczyny
S: Co ty odwalasz ?
Marek zaczął przeć kartkę z wypowiedzeniem dziewczyny na kawałki.
M: Nie odejdzie tak prędko a teraz będzie miała urlop.
S: Stary Cię naprawdę wzięło.
M: Wiem Seba dobra jadę jeszcze raz dzięki.
S: Nie ma za co!
Marek pojechał do domu Seby i tam przenocował. Nie chciał się widzieć z Paulą. Do Uli dzwonił i pisał ale ona nic ani nie odbierała ani nie odpisywała.
W domu Uli wieczorem:
U: Tato muszę z tobą porozmawiać
Józef: Tak córciu coś się stało ?
U: Nie po prostu w firmie jest dużo pracy i jestem bardzo zmęczona dlatego pomyślałam ,że sobie odpocznę wyjadę gdzieś pod domek poradzicie sobie beze mnie ?
J: Tak córciu jedz już dawno nigdzie nie byłaś tylko praca i praca.
U: Dziękuję. Tato jeszcze jedno nie mów nikomu gdzie będę okej ?
J: Ok.
Ula poszła do pokoju spakowała się i napisała sms-a do maćka czy zawiezie ją na Mazury. Maciek zgodził się rano Ula pojechała jeszcze z Maćkiem po zakupy do Warszawy. W tym samym czasie do Rysiowa przyjechał Marek.
Zapukał do drzwi. Po chwili otworzył mu Józef.
M: Witam ja do Uli.
J: O dzień dobry panie Marku ,ale Uli nie ma pojechała z Maćkiem po zakupy.
M: A mogę coś jej zostawić.
J: Tak oczywiście niech pan wejdzie.
Marek poszedł do pokoju Uli usiadł przy jej biurku i zobaczył jej czerwony pamiętnik który dostała od niego. Położył na nim rękę i od razu poczuł ,że wspomnienia wróciły poczuj jej zapach i jej ciepło na łóżku położył jej kwiaty które kupił podłodze. Usiadł znowu przy biurku i napisał jej list.
,, Ula,Wiem, że kartka do ciebie, zapisana w pośpiechu przy twoim biurku niczego nie załatwi. Ale wiem, wierzę, że jeśli pozwolisz mi powiedzieć ci coś prosto w oczy, to powiem ci, że dzięki tobie zrozumiałem, co to jest miłość i że wiem na pewno, że nie to łączy mnie to z Pauliną. I że na pewno jejnie poślubię…I jeszcze jedno na pewno wiem: że cię kocham.Na Zawsze Twój Marek’’ Marek włożył list do pamiętnika Uli i wyszedł. Pożegnał się z panem Józefem i ruszył w stronę firmy. Gdy odjechał pod dom podjechał samochód Maćka. Ula pożegnała się z Maćkiem i umówiła się z nim za 30min. Weszła do domu i od razu poznała ,że Marek tu był poczuła zapach jego perfum. Od razu poszła do swojego pokoju zobaczyła kwiaty na łóżku wzięła je i wyrzuciła je do śmieci położyła się ,ale po chwili wstała ,bo zadzwonił jej telefon na wyświetlaczu zobaczyła napis ,,numer zastrzeżony’’. Ula odebrała.
U: Halo!
M: Ula proszę wysłuchaj mnie!
U: Czego ty jeszcze chcesz!
M: Chce Ci wszystko wytłumaczyć! Spotkajmy się!
U: Nie mogę za 30min wyjeżdżam.
M: Gdzie ?!
U: Nieważne
M: ULA PROSZĘ!
U: Nie Marek przepraszam nie mogę pa.
M: ULA!!
Ula rozłączyła się.
Spakowała swój pamiętnik wzięła torbę pożegnała się z rodziną i poszła do Maćka. On zawiózł ją pod dany adres. Ośrodek był w środku lasu Ula poszła do recepcji i po chwili wróciła do Maćka z kluczykiem od pokoju pożegnała się z nim i poszła do pokoju. Włożyła torbę do szafy wyciągnęła pamiętnik i wtedy zauważyła ,że wyleciała z niego jakaś kartka. Rozłożyła ją i od razu kapnęła się od kogo jest. Bardzo dobrze znała to pismo. Zaczęła czytać.
,, Ula,Wiem, że kartka do ciebie, zapisana w pośpiechu przy twoim biurku niczego nie załatwi. Ale wiem, wierzę, że jeśli pozwolisz mi powiedzieć ci coś prosto w oczy, to powiem ci, że dzięki tobie zrozumiałem, co to jest miłość i że wiem na pewno, że nie to łączy mnie to z Pauliną. I że na pewno jejnie poślubię…I jeszcze jedno na pewno wiem: że cię kocham. Na Zawsze Twój Marek.’’
 
Ula położyła się na łóżku i zaczęła płakać nagle wszystkie wspomnienia wróciły. W tym samym czasie w firmie. Marek siedzi w swoim gabinecie. Był bardzo zmartwiony. Po jakimś czasie zgłodniał i akurat była pora lunchu. Więc poszedł do bufetu. Przy ladzie bufetu stała Ela i Iza i rozmawiały:
E: Wiesz co może ja upiekę Uli ciasto a Ala jak będzie do niej jechać to jej zawiezie.
W tym samym czasie do bufetu wszedł Marek. I przysłuchiwał się uważnie rozmowie Izy i Eli
I: Wiesz co to bardzo dobry pomysł Ula na pewno się ucieszy.
E: To ja jej upiekę i dam Ali jak będzie do niej jechać to jej zawiezie.
I: Dobra ja lecę.
E: Ok. pa. Oo… Dzień dobry panie prezesie.
M: Dzień Dobry Ale jedzie do Uli tak ?
E: Tak juto rano. Podać coś ?
M: Dziękuje Na razie.
Marek wybiegł z bufetu wsiadł do samochodu i jechał do domu Pauliny.
Gdy dojechał podszedł do drzwi i zapukał.
P: O cześć Marek gdzie byłeś?
M: Paula nieważne musimy porozmawiać
P: Dobrze wejdź!
M: Paula posłuchaj od pewnego czasu między nami się nie układa. Przepraszam ,że cię zranię ,ale kocham kogoś innego. Chcę odwołać ślub.
Paulina jak zwykle zaczęła histeryzować i wszczynać awanturę ,ale Marek nie zwracał na to uwagi spakował swoje rzeczy i wrócił do firmy. Biegał po niej i szukał Ali. Nagle ją zauważył.
M: Ala Ala poczekaj!
A: O cześć Marek. Coś się stało ?
M: Tak wiem ,że jedziesz jutro do Uli.
A: Tak jadę.
M: Możesz jej przekazać coś…
A: Marek przepraszam ,ale nie wiem czy będzie chciała wg tego słuchać.
M: Ala proszę Cię przekaż jej ,że odwołałem ślub. Proszę Cię!
A: Marek… znamy się już bardzo długo proszę daj jej spokój.
M: Ala proszę. Ja nie mogę nie rozumiesz ja ją kocham. To ona mnie zmieniła. Ona pierwsza pokochała. Ona nauczyła kochać. Tęsknie za nią. Bez niej moje życie nie ma sensu.
A: No dobrze zobaczę co da się zrobić
 
Ula nadal płakała. Po 1godzinie usnęła. Obudziła się dopiero rano. Zjadła śniadanie i poszła pod prysznic. Wyszła na spacer usiadła na ławce i siedziała tam z dobrą godzinę w ręku nadal trzymała list od Marka. Z rozmyśleń wyrwała ją Ala która przez kilka minut siedziała koło niej lecz ona nie zauważyła jej.
A: Ula !! Ula!!
U: Ooo… Ala przepraszam zamyśliłam się.
A: Tak zauważyłam myślisz o nim prawda ?!
U: Nie Ala już nie ja przyjechałam tu zapomnieć.
A: Ula on od…
U: Ala proszę nie chcę o nim słyszeć ok. ?
Ali nagle zadzwonił telefon. Ala odebrała.
A: Tak ?
M: Ala jesteś już u Uli ?
A: Tak jestem.
M: Powiedziałaś jej o ślubie ?
A: Jeszcze nie.
Nagle Marek usłyszał głos Uli
U: Ale pozdrów tam wszystkich.
M: Ala proszę powiedz jej !
A: Dobrze zadzwonię później ok. ?
M: Dobra ale powiedz jej!
Ala rozłączyła się
Ala rozmawiała z Ulą jeszcze bardzo długo podarowała jej ciasto od dziewczyn lecz Ula nie chciała rozmawiać o Marku więc Ala nie naciskała.
Gdy Ala wróciła wieczorem do domu położyła się i usnęła.
Rano gdy tylko weszła do firmy Marek poprosił ją do siebie.
 
W gabinecie prezesa:
M: Witaj. Kawy?
A: Nie dziękuję przed chwilą piłam.
M: Aaaa… tak.
Marek siada smutny na kanapie.
A: Wszystko w porządku ?
M: Nie przypominam sobie żeby kiedyś było mniej w porządku. Nie przyjedzie prawda?
A: Nie.
M: Ale o ślubie powiedziałaś ?
A: Marek to dla niej teraz najmniej ważne. Ona wg o tobie nie myśli nie chce rozmawiać.
M: No dziwie się. Ja nie wiem chyba powinienem… pozwolić jej zapomnieć. 
A: Powiedz naprawdę ci na niej zależy.
M: Teraz to jest akurat chyba najmniej ważne.
A: Trudno w to uwierzyć.
M: … Wiem … Nikt w to nie wierzy … poza mną.

Szablon wykonany przez Gollumka.

------------------------>

Menu:
Strona glowna
Opowiadanie 1 - 11.09.09
Opowiadanie 2 - 18.09.09
Opowiadanie 3 - 03.10.09
Opowiadanie 4 - 27.11.09
Opowiadanie 5 - 15.12.09
Opowiadanie 6 - 18.01.10
Opowiadanie 7 - 08.02.10
Opowiadanie 8 - 22.03.10
Opowiadanie 9 - 01.04.10
Opowiadanie 10 - 06.04.10

------------------------>

http://brzydula.socjum.pl
opowiadania cybermadzi
wykończenia warszawa
sklepy internetowe
restauracja kraków
wanny wolnostojące
avg
Moje opowiadania